Za dobre żeby zmarnować

Możliwość komentowania Za dobre żeby zmarnować została wyłączona Biznes

Rozmowa z Janem Szczęśniewskim, prezesem Śląskiego Banku Żywności.

Kiedy rozmawialiśmy ostatnio, niemal rok temu, powiedział Pan, że Bank dąży do tego, aby problem marnotrawienia żywności przestał być w naszym kraju marginalizowany. Co zmieniło się w tej kwestii przez ten czas?

Zarówno w Senacie, jak i w Parlamencie, prowadzone są rozmowy na temat wprowadzenia ustawy o zapobieganiu marnotrawieniu żywności. Dyskusje te są niewątpliwie konieczne, tak jak w przypadku każdego tematu, dotyczącego ważnych zmian społecznych. Odnoszę jednak wrażenie, że etap ten trwa już zbyt długo, tym bardziej, że przecież każdego dnia marnotrawione są setki ton żywności. Warto zastanowić się, ile moglibyśmy już zaoszczędzić, gdyby podjęte zostały konkretne kroki w tej sprawie. Dobrym przykładem sprawnych działań w tej kwestii są Czechy, które uporały się niedawno z marnotrawstwem żywności. Trzeba jednak zaznaczyć, że tam problem miał nieco mniejszą skalę, niż w Polsce.

Jednak w Czechach problem się jeszcze nie skończył. Okazało się bowiem, że tamtejsze banki żywności nie są w stanie przyjąć tak dużej ilości jedzenia od supermarketów. Czy Polska jest lepiej przygotowana pod tym względem?

Najważniejsza różnica między Polską a Czechami w tym ujęciu jest taka, że my jesteśmy o wiele lepiej przygotowani mentalnie i organizacyjnie. Czeskie banki żywności funkcjonują dopiero od pięciu lat, podczas gdy my w Polsce możemy już pochwalić się 25-letnią tradycją. Uważam, że jesteśmy już gotowi na przejście od etapu dyskusji na etap działania. Legislacyjne uporządkowanie ma być zachętą dla sieci handlowych, dla których utylizacja niesprzedanej żywności jest obecnie najprostszym i najtańszym rozwiązaniem. Czas to zmienić. Ludzie wcale nie muszą głodować i szukać jedzenia w kontenerach na śmieci.

Wspomniał Pan o 25-letniej tradycji polskich banków żywności. Możemy zatem zakładać, że są one gotowe na realizację ustawy o zapobieganiu marnotrawieniu żywności?

Polskie banki są bardzo dobrze przygotowane na przyjmowanie dużych ilości jedzenia od supermarketów. Posiadamy odpowiednią infrastrukturę i zaplecze magazynowe. Trzeba jednak zaznaczyć, że to mało, aby „w pojedynkę” poradzić sobie z tak ogromnym wyzwaniem. Nie ulega wątpliwości, że naturalnymi partnerami banków w gospodarowaniu tą żywnością są polskie gminy, których zadaniem własnym jest przecież opieka i troska nad mieszkańcami.

Kiedy, pańskim zdaniem, taka ustawa mogłaby pojawić się w Polsce?

Sytuacja społeczna na świecie zmusza polityków do podejmowania konkretnych działań w tej kwestii. Obserwując uważnie scenę gospodarczo-polityczną na świecie, widać, że niemal wszystkie rządy podejmują rozmaite działania na rzecz społeczeństwa. U nas takie działania również są podejmowane, dlatego pozostaję optymistą w tym temacie. Wierzę, że w najbliższych miesiącach, a może nawet tygodniach, odpowiednia ustawa zostanie uchwalona. Potencjał zaangażowania społecznego w naszym kraju jest naprawdę ogromny. Nie brakuje osób, które chcą pomagać, wystarczy spojrzeć na rozmaite akcje społeczne, które są u nas z sukcesem prowadzone. Ludzi do wykonania omawianego przez nas zadania z pewnością zatem nie zabraknie. Musimy jednak pamiętać, że nie chodzi tylko o to, aby wykonać pracę fizyczną, ale także o to, aby być technicznie i organizacyjnie przygotowanym do wejścia nowej ustawy.

Co to znaczy w praktyce?

Chodzi przede wszystkim o odpowiednie zaplecze magazynowe, spełniające żywnościowe potrzeby danej gminy. To nie muszą być wcale wielkie powierzchnie. Pięćdziesięcio- czy stumetrowa przestrzeń często w zupełności wystarczy. Jestem pewien, że w każdej gminie takie pomieszczenie można łatwo wygospodarować – są przecież lokale po zlikwidowanych sklepach, zakładach, instytucjach i tak dalej. Wiele z nich wymaga na pewno środków na remont, ale to są pieniądze, które trzeba znaleźć w budżecie, bo to służy społeczeństwu najlepiej, jak tylko można.

O problemie głodu w kontekście marnotrawstwa żywności mówi się od wielu lat, a jednak, jak dotąd, żadne konkretnie działania w tym temacie nie zostały podjęte.

Myślę, że jak dotąd byliśmy po prostu na etapie narzekania. Widzieliśmy tony marnotrawionego jedzenia, ale nie bardzo wiedzieliśmy, co z tym faktem zrobić. Tak, jak mówiłem wcześniej: najwyższy czas, aby z etapu narzekania i dyskutowania przejść do czynów. Nowy trend w ekonomii, czyli Circular Economy wyraźnie wskazuje, że nie wolno zaprzepaszczać wyprodukowanych dóbr, jakiekolwiek by one nie były. A my rozmawiamy przecież o żywności, do której dostęp jest warunkiem funkcjonowania każdego człowieka. Spójrzmy na problem czysto ekonomicznie: w Europie aż 25% społeczeństwa zmaga się z problemem niedożywienia, w związku z czym Unia uruchamia specjalne programy żywnościowe, pochłaniające niebotyczne kwoty. Czy nie lepiej byłoby po prostu przestać marnotrawić żywność? Wówczas nie potrzebowalibyśmy zaangażowania ogromnych funduszy unijnych, które mogłyby zostać przeznaczone na pomoc o innym charakterze. Każde państwo Wspólnoty jest w stanie rozwiązać problem niedożywienia, dysponując wyłącznie tym, co ma.

Co „zwykły obywatel”, niebędący posłem, samorządowcem czy członkiem organizacji pozarządowej, może zrobić, aby przeciwdziałać marnotrawstwu żywności? Czy mamy na to w ogóle jakiś wpływ?

Zdecydowanie tak. Trzeba pamiętać, że gospodarstwa domowe odgrywają istotną rolę w procesie marnotrawienia żywności. To jest o tyle paradoksalne, że przecież w rzeczywistości wyrzucamy swoje pieniądze. Kupiliśmy żywność, której następnie nie zjedliśmy. Pamiętajmy, że zakupy, a następnie przygotowanie posiłku nie powinno być uciążliwym obowiązkiem, ale przyjemnością, integrującą całą rodzinę. Kupujmy to, o czym jesteśmy przekonani, że ze smakiem zjemy. I starajmy się nie ulegać tak bardzo kampaniom reklamowym, namawiającym nas do kupowania wszystkiego w ilości znacznie przekraczającej nasze faktyczne potrzeby. Stoimy obecnie przed wielkim wyzwaniem. Problem niedożywienia naprawdę może być rozwiązany. Prawdziwą sztuką będzie jednak przygotowanie się do nadchodzących zmian tak, abyśmy nie padli ofiarą klęski urodzaju. Przekujmy klęskę urodzaju w sukces, aby żadne dziecko, żaden senior, żaden bezdomny nie musiał już cierpieć z powodu niedożywienia.

To szansa dla wszystkich!

Udostępnij...Share on FacebookTweet about this on TwitterShare on LinkedInEmail this to someone